Wytwórnia Cuneiform reprezentuje bardzo szczególny charakter muzyki. Nie związując się z jednym tylko stylem, raczej zgodni w intencji artystycznej, gromadzą się tam zespoły wzgl. projekty i muzycy, którzy z obszernej dziedziny “jazz-folk-rock progresywny-awangarda-elektronika” wyfiltrowują muzykę ekspresywną ubierając ją w utwory niezwykłe, jaskrawe i ekstrawaganckie. I tak, jak mijały lata po wczesnym okresie “Soft Machine”, zmieniały się także warianty stylistyczne i ulubione rodzaje muzyczne tej sceny, chętnie widzącej siebie poza mainstreamem. Cuneiform od lat osiemdziesiątych dostarcza soundtrack dla specjalistów muzycznych pomiędzy undergroundem i awangardą w dziedzinie (bardziej lub mniej) popularnej. I w ciągu tych lat niejednokrotnie także oni się zmieniali. Jak powiedział kiedyś Ray Davies (z zespołu “The Kinks”): "Rock bands are come, rock bands are gone, but rock'n roll will go on forever". Tak samo jest w jazzie. Zespoły przychodzą i odchodzą, ale sama muzyka nie ma końca. Przeżywa ona ciągle nowe początki.

Zespół “Tatvamasi” pochodzący z Polski jest jaskrawym bastardem jazzu i rocka, który między prężnym rytmem rockowym z soczystym groovem i złożonymi rodzajami taktów a ściśle melodycznym jazzem kreuje odjazdowe utwory wystarczająco rozciągłe i długie, by móc szeroko rozegrać centralne tematy.

Podczas gdy Łukasz Downar (b) i Krzysztof Redas (dr) tworzą wyszukaną sekcję rytmiczną, która jednak sama także udziela się w spektrum melodycznym i dba o superświeżość i zróżnicowany luz rytmu rockowego zainfekowanego jazzem, to Grzegorz Lesiak (g) i Tomasz Piątek (ts) kształtują wydarzenia melodyczne, wchodzą głęboko w swoje kompozycje, prawie ciągle w sposób minimalistyczny powtarzając różne frazy, i stamtąd wstępują w gąszcz improwizacyjny, z czego mogą wynikać długie solówki stanowiące wyzwanie dla całego interplay´u zespołu do nieprzerwanej pracy dynamicznej, by w pewnym momencie opuścić te tematy, powrócić do podstawy a potem ponownie wyruszyć. Podczas gdy saksofonista tenorowy Tomasz Redas - obok zastanawiająco łagodnych partii lirycznych – potrafi odjechać bardzo jaskrawie, ataki gitarowe Grega Lesiaka pozostają powściągliwe. W sferze dźwięków będąc rockmanem, w sercu jest jednak jazzmanem, który lubi dźwięki szorstkie i ciemne, pracuje technicznie pedałami, tu i ówdzie dopuszcza dyskretne, wyabstrahowane wpływy bluesowe i nawet w ostrych atakach nie wyrusza nigdy w pełną ekstazę, lecz zawsze pozostaje nieco powściągliwy. Przypuśćmy, gdyby jego osobowość dopuściła trochę brutalnej dzikości – to wówczas słuchałaby go o wiele większa “uzależniona” publiczność. Ponieważ jego technicznie wyszukana praca, przy całej jej szybkości i szorstkości, pozostaje jednak (prawie) cicha i nie wykonuje on żadnych ataków atonalnych lub jaskrawych skrajności, jego praca świadczy o skłonności do jazzu i daje obraz raczej intelektualny niż awangardowy.

Kompozycje pochodzą spod pióra gitarzysty. Rozpracowywane w zespole aranżacje są skomplikowane i złożone, abstrakcyjne i wymagające, bardzo odnoszą się do jazzu i przeniknięte są partiami improwizacyjnymi, przy czym ataki saksofonowe robią wrażenie najbardziej klarowne, najbardziej dojrzałe pod względem technicznym i najbardziej pewne siebie.

Mimo że sound zawiera znaczne elementy rockowe, to jednak wyraźnie widać, że członkowie “Tatvamasi” są jazzmanami, którzy dobrze wiedzą, jak brzmi awangardowy sound naszych czasów i jak można go rozbudować w sposób jędrny i żywotny.

"Parts of the Entirety" polecam przede wszystkim entuzjastom jazzu oraz fanom, którzy jak gdyby uprawiając kłusownictwo pomiędzy jazzem a rockiem, nie są przy tym jednak zbyt bliscy aktualnego prog-soundu. Bo lekkiej muzy podczas tej pełnej godziny nie uświadczysz.

Volkmar Mantei