"Parts of the Entirety" zawiera listę inspiracji stylistycznych (w materiałach dla prasy, a nie w książeczce dodawanej do płyty); na ich brzmienie składają się tradycyjne melodie słowiańskie, muzyka avant-garde, jazz, rock progresywny i awangardowy, oraz Delta blues(!) - czuję się rzetelnie poinformowany. Osobiście wychodzę z założenia, że wolę samemu móc się nad tym zastanowić, ale Cuneiform Records ma w tej kwestii nieco bardziej zrównoważone podejście do słuchacza, niż większość wytwórni muzycznych. Po gruntownym przesłuchaniu płyty stwierdzam, że faktycznie jest to odpowiednie podsumowanie podstawowego brzmienia Tatvamasi.

Grupa wywodzi się z długiego okresu kontemplacji oraz muzycznej przerwy jaka przydarzyła się kompozytorowi i zarazem gitarzyście Grzegorzowi Lesiakowi; wzięła się ona również z jego poszukiwań ambitnych tematów estetycznych prowadzonych z pozycji kreatywnej spójności. Nie chodzi tu oczywiści o obmyślanie od nowa koncepcji koła - jest tu sporo znajomego słownictwa z leksykonu jazzu oraz fusion, trochę poruszenia oraz nieskrępowanego dęcia - szczególnie w wydaniu Tomasza Piątka na tenorze; ale ta domiesza materiału muzycznego połączona jest w nowym, spójnym dialekcie i, o ile lista gatunków które zacytowałem tworzy według mnie dość zabawną libację, i nawet jeśli miałaby ona być podana bez większego pomyślunku, to efekt, który rysuje się na tym nagraniu, jest całkowicie stylistycznie przekonujący.

Tatvamasi stworzyli coś nowego i jest to coś dobrego nowego. Faktury pojawiają się głównie na płaszczyźnie rytmu-i-prowadzenia; spora część mocy na "Parts of the Entirety" pochodzi z zaangażowania i interakcji między muzykami, widoczny jest tu też zmysł przygody, który odcina się od konserwatyzmu najbardziej współczesnego modern jazzu. Jest to jeszcze jedno fantastycznie wymyślone i pięknie wykonane nagranie od Cuneiform!

Olivier Arditi