Grzegorz Lesiak do gitary jazzowej miał raczej pod górkę. Jego kariera w polsko ukraińskich kręgach folkowych została nagle przerwana w roku 2003przez wypadek samochodowy, który na jakiś czas zatrzymał go w szpitalu. Po powrocie do zdrowia zdecydował się na nowy muzyczny początek. Wtedy też razem z saksofonistą Tomaszem Piątkiem, basistą Łukaszem Downarem i perkusistą Krzysztofem Redasem wybił się na urodzajnej polskiej scenie jazzowej zakładając Tatvamasi (słowo zlepione z trzech słów z Sanskrytu, tłum."Ty jesteś Tym"). Ich debiutancki album Parts of the Entirety (Części Całości) to coś więcej niż tylko wielka obietnica. Od samego początku są okropnie przekonujący.

Może i Tatvamasi założył gitarzysta, ale gitara Lesiaka nie jest tu dominująca. Jak w wielu wielkich współczesnych składach jazzowych, tak i tu wszyscy muzycy zgrabnie miksują się ze sobą bez wysiłku czy kompromisów. Grzegorz Lesiak dalej bawi się efektami i czasem używa gitary w niekonwencjonalny sposób, ale to nie znaczy, że Parts of Entirety jest albumem gitarowym. Sekcję rytmiczną można brać za pewnik, szczególnie mając na uwadze łatwość z jaką Redaspotrafi omijać wartości, zmieniać metrum i sekwencje, oraz ślizgać się tuż przy Downarze- zupełnie jakby grali covery Cars. Tłusty i pewny dźwięk Downara dodatkowo dodaje otuchy. Piątek pełni raczej rolę gracza zespołowego niż solisty na doczepkę. Jego muzyczny zmysł zespalania idzie w parze z zamysłem reszty. Coltranem nie jest, ale Coltranem być nie powinien.

Parts of the Entirety łączy wszystkie najlepsze cechy modern jazzu –pełne zabawy wykony, durowe i molowe ambiwalencje, asymetryczne kształty utworów oraz okazjonalną sztukę nieprawdopodobnych melodii (które prawdopodobnie zawdzięczamy folkowym dniom Lesiaka). "Shape Suggestion" krąży wokół zmiętego zwoju nut, które Lesiak rozwija z niedoskonałą precyzją, zachowując przy tym ten pazur, na którym opiera się całość. W "Collapce Of Time" i "Rhubanabarb" wykręca brzmienie gitary korzystając zwahwah i bawiąc się głośnością. "An Eccentric Introvert In a Study Filled With Broken Mirrors" nie brzmiaż tak zawile,jak wskazywać mógłby tytuł. Mocno gitarowe intro zostaje szybko przyćmione rwącą i wdzięczną cza-czą. Dzięki temu Tomasz Piątek może w spokoju snuć swoją łagodną melodię. Chodzi o to jak to wszystko razem brzmi. Lepiej niż Drużyna A.

Pomijając to, jak dobrzy są w tym, co robią i jak mocny jest ich album, widać, że coś wstrzymuje ich od wejścia do kanonu klasyków. Być może chodzi o to, że przed nimi do zbadania jeszcze tyle nieprzebytych ziem. Czasem są bardziej funky, ale nie zdarza im się przekraczać granicy między jazzem a funkiem. Jako muzycy ze smakiem dawkują swoje umiejętności. Są dobrymi solistami, ale solówki nie zmieniają ich muzyki. I sumie czemu nie. Uważam za niemal tragiczne sytuacje, gdy zespoły od razu sięgają szczytu. Do czego potem mają dążyć? Tatvamasi są bezkompromisowi. Oby Parts of Entiretynie poszło na dno, gdy oni będą w drodze na szczyt.

John Garratt